Płyn DREFT

Jak już pewnie wiecie, w minionym (nie lubię tego słowa) tygodniu uczestniczyłam w spotkaniu blogerek z Joanną Horodyńską, a naszym celem było skompletowanie kreacji sylwestrowych za kwotę 500 zł. Bolało mnie oko. Dodajcie do tego pobudkę o 4 nad ranem, 6-godzinną podróż w jak zawsze zbyt dusznym pociągu. Dodajcie 10 cudownych blogerek, tak fajnych, że z każdą chciałoby się przegadać pół dnia. Dodajcie miłą gościnę  w Aliganza Showroom i pyszne jedzenie. Dodajcie obecność Fashionelki (uwielbiam cię, mała) Ten dzień był skazany na szaleństwo. Odpuszczę sobie fotorelację, bo z racji niedyspozycji oka, o której wam pisałam, musiałam założyć okulary, a to z kolei sprawiło, że wcale nie czułam się jak hipsterka, ale jak  pasztet.
W ramach współpracy z marką DREFT, która była organizatorem całej akcji – w najbliższym czasie dodam zdjęcia stylizacji wykonanej z ubrań zakupionych właśnie w tym dniu. A dziś zapraszam was na krótką recenzję produktów.
Nie jestem perfekcyjną panią domu i wpisywanie się w stereotyp płci, której pozwala się rozporządzać sprzętami gospodarstwa domowego nie bawi mnie jakoś specjalnie, toteż także i do prania podchodzę z należytym dystansem. Moje segregowanie prania polega na tym, że oddzielam ubrania białe od tych, którymi białymi nie są i voila! Dbam jednak o swoją garderobę i niektóre rzeczy dostępują zaszczytu prania ręcznego. Moje ciuchy i ja cieszymy się więc, że na rynku dostępne są produkty, które ułatwiają nam trochę życie.
Otrzymałam do przetestowania dwa płyny do prania: Dreft Black (do prania ciemnych ubrań) oraz Dreft Delicates&Color (do ubrań kolorowych). W przypadku tego pierwszego efekty widoczne są od razu- czarne ubrania nie blakną i nie muszę się martwić, że po wyciągnięciu z pralki znajdę na nich drobinki proszku. Ten drugi natomiast, oprócz tego, że całkiem dobrze radzi sobie z ochroną koloru, zapobiega farbowaniu. Przetestowałam to i faktycznie ręcznik, który do tej pory odbarwiał się, podczas prania Dreftem nie puścił farby. W przypadku obu płynów producent zapewnia, że produkty zapewniają oryginalny kształt ciuchów po praniu – to szczególnie ważne, gdy pierzemy swetry lub ubrania, które łatwo ulegają rozciąganiu. Nie mam niestety porównania w tej kwestii, bo moje rzeczy nigdy nie straciły fasonu, więc czy to prawda, chyba wam nie odpowiem. Podsumowując: nie widzę różnicy pomiędzy Dreftem a innymi płynami, które stosowałam do tej pory. Ma ładne opakowanie i ładnie prezentuje się w łazience, więc może zaprzyjaźnimy się na dłużej. Poza tym pięknie pachnie.